Oficjalnie sezon "zorzowy" można uznać za rozpoczęty! Pierwsze spektakle na islandzkim niebie mamy już za sobą, ale to co najlepsze jest jeszcze bez wątpienia przed nami.

Chciałbym możliwie prosto przybliżyć Wam te wyjątkowe zjawisko. Przedstawić na czym polega słynne "polowanie na zorzę" oraz uprzedzić jakie są ryzyka i utrudnienia z nim związane. Przede wszystkim chciałbym Was jednak zachęcić do spróbowania, bo kto nie spróbuje, nie napije się tego szampana. 

Na zdjęciu autor tekstu w trakcie polowania na zorzę polarną przy słynnym wraku samolotu. Zdjęcia autorstwa Mateusza Skałki w czasie wyprawy fotograficznej.

Z naukowego punktu widzenia zorza polarna jest definiowana jak zjawisko świetlne, które da się zaobserwować w górnej atmosferze w pobliżu biegunów magnetycznych naszej pięknej planety. Jest wynikiem występowania burz magnetycznych na Słońcu, w trakcie których wyrzuca ono ogromne ilości cząstek wysokoenergetycznych, a zjawisko to określa się terminem "wiatr słoneczny". Wiatr ten po dotarciu do pola magnetycznego Ziemi wchodzi z nim w reakcję. Elektrony, które są składnikami wiatru są spychane wzdłuż pola magnetycznego w kierunku biegunów, gdzie zderzają się z cząsteczkami tlenu czy azotu. To właśnie ten etap powoduje piękne rozbłyski – wzbudzone po zderzeniu cząsteczki emitują światło (kwanty światła), po czym wracają do stanu podstawowego.

To tyle jeśli chodzi o naukowe podejście do zagadnienia. Nie z powodu tej (nudnej) definicji zorza od wieków zachwycała, przerażała czy inspirowała "ludzi północy". To niezwykły taniec, spektakl barw, nieopisany ogrom tego zjawiska sprawia, że zorza polarna stała się w ostatnim czasie głównym "haczykiem" zimowego sezonu turystycznego na Islandii. 

Islandia, ze względu na swoje położenie, jest krajem, gdzie zjawisko to jest dość często obserwowane. Oprócz Wyspy Ognia i Lodu zorza regularnie "nawiedza" także północne rejony Norwegii, Finlandii, Kanady, Alaski czy Rosji. Od czasu do czasu zdarza się, że i nasze media informują o możliwej obserwacji zorzy nad polskim morzem, czy nawet w Łodzi. Potraktujmy to jednak z przymrużeniem oka i zapomnijmy o wyczekiwaniu przez kolejne pięćdziesiąt lat na ewentualny cud nad Bałtykiem. Warto wspomnieć, że zjawisko to pojawia się także na innych planetach, ale dopóki Virgin Galactic nie rozpocznie oficjalnie komercyjnych lotów w kosmos zapomnijmy proszę również o tym rozwiązaniu.

Wróćmy więc ponownie na Islandię. Pomimo tego, że wiatr słoneczny wchodzi w reakcje z ziemskim polem magnetycznym przez cały rok to nie jest nam niestety dane obserwować te zjawisko codziennie. Jest to oczywiście spowodowane zbyt jasnym niebem, które "nawiedza" północne rejony w miesiącach wiosenno-letnich. Występowanie tzw. białych nocy, pozwalających na eksplorację Islandii praktycznie 24 godziny na dobę, całkowicie eliminuje jakąkolwiek szansę na obserwację zjawiska zorzy polarnej. 

No dobrze. Czyli przylatujecie na Islandię pomiędzy późnym wrześniem, a kwietniem (jak przedstawia wielu islandzkich touroperatorów) i macie zorzę "murowaną"? No niestety nie. Połączenie niskich ciśnień atmosferycznych występujących w okolicy koła podbiegunowego i lokalizacji Islandii, którą oblewają ze wszystkich stron wody Atlantyku oraz zderzenie klimatu chłodnego z subarktycznym sprawia, że nad tą piękną wyspą bardzo często obserwujmy wysokie zachmurzenie. Tak więc, niestety, nawet jeśli zjawisko jest intensywne często zdarza się, że chmury najzwyczajniej blokują nas przed jego obserwacją. Na szczęście opisane w poprzednich zdaniach czynniki determinujące zachmurzenie są także odpowiedzialne za silne wiatry, które w tym przypadku mogą działać na naszą korzyść i przegonić barierę chmur. 

Zorza upolowana w rejonie Grundarfjordur w czasie wyprawy zimowej z fotografem Kamilem Bilińskim.

Rada numer jeden. Jeżeli za wszelką cenę nastawiacie się na zorzę polarną to przede wszystkim bądźcie elastyczni. Nie narzucajcie sobie konkretnej trasy z punktu A do punktu B, bo być może akurat dojeżdżając do punktu B okaże się, że to właśnie w punkcie A tej nocy szaleje zorza polarna. Szukajcie okienek pogodowych, analizujcie mapę zachmurzenia oraz aktywność słoneczną z dnia na dzień.

Rada numer dwa. Jeżeli jest to Wasza pierwsza wizyta na Islandii to nie uzależniajcie udanego wyjazdu na tej niezwykłej wyspie od tego czy zobaczycie akurat zorzę polarną. Zwiedzajcie, eksplorujcie, róbcie przepiękne zdjęcia. Korzystajcie z niższych cen w sezonie zimowych, spacerujcie po niezatłoczonych uliczkach i cieszcie się tym, gdzie jesteście. Bądźcie oczywiście czujni, bo może akurat tej nocy, w miejscu, gdzie jesteście wystąpi zorza polarna. 

Pamiętajcie, że nawet jeśli wszystko składa się idealnie w całość, prognozy mówią o wysokiej aktywności Słońca, a na niebie nie dostrzegacie najmniejszej chmurki to wcale nie oznacza, że zaraz po zachodzie będziecie mogli delektować się cudownym tańcem światła aż do ponownego wschodu. Niestety. Zorza w tej kwestii bywa podła. Oczywiście zdarzają się "koncerty" trwające godzinami. Zdarzają się kilku, kilkunastominutowe występy, które zdecydowanie lepiej złapie dobrze skonfigurowany aparat fotograficzny niż ludzkie oko. Bywa także, że choćby się człowiek dwoił i troił to poza zmarzniętymi palcami przytwierdzonymi do spustu kamery nie doświadczy niczego. Gdy pojawia się szansa na wystąpienie zorzy należy nastawić się na nocne czuwanie lub na płytki sen, z którego wybudzi nas okrzyk najtrwalszych poszukiwaczy zorzy polarnej. Zorza ma w zwyczaju pojawiać się nagle i bez ostrzeżenia i w ten sam sposób znikać. Bądźcie na nią w gotowości.

Na niebie pojawia się wreszcie upragniona zorza polarna. Czego się spodziewać? I tutaj należy zachować wstrzemięźliwość w swoich oczekiwaniach. Ludzkie oko, w stosunku do możliwości jakościowych aparatów jest dość "upośledzone" i zazwyczaj mamy przyjemność dostrzec tylko (i aż) zielone, tańczące smugi na niebie. To właśnie ruch zorzy tworzy jej niezwykłość, to ten ruch sprawia, że człowiek czuje się zarówno nadmiernie podekscytowany, jak i jakoś niewygodnie przytłoczony. I tu pojawia się rada numer trzy - nie przegapcie tego ruchu. Nie patrzcie tylko w aparat, nie stresujcie się złą konfiguracją ustawień i nie krzyczcie na Waszych kompanów: "Poruszyłeś się!". Weźcie głęboki wdech, dajcie sobie chwilę na medytację, a jak już zrozumiecie, że nic z tego nie rozumiecie, spróbujcie zrobić Wasze wymarzone zdjęcie. Należy wspomnieć także, że zorza przybiera również kolor czerwonawy, żółtawy czy niebieskawy - jeżeli na to trafiliście to bez wątpienia zaliczacie się do grona Szczęściarzy. 

Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam udanego polowania. 

Zapraszam serdecznie na www.niceland.pl, gdzie oprócz oferty wyjazdowej, dzielę się także swoimi spostrzeżeniami. Zajmuję się organizacją wypraw, tworzeniem Programów Szytych na Miarę, a także pilotowaniem wyjazdów na Islandię! Od kilku lat intensywnie eksploruję tą magiczną wyspę - mam już za sobą kilkudniowe trekkingi, loty paralotnią, poszukiwania zorzy polarnej, wyprawy do islandzkiego Interioru, wejścia do jaskiń lodowych, eksplorację lawowych grot, spotkania z maskonurami i lisami polarnymi, a także wspaniały, kilkugodzinny lot śmigłowcem nad Krainą Ognia i Lodu. 

 

 

Skontaktuj się z Damian